Showing posts with label Po polsku. Show all posts
Showing posts with label Po polsku. Show all posts

Friday, 30 October 2015

O Wyspiańskim

Moim ulubionym muzeum w Krakowie jest Kamienica Szołayskich. Odbywają się tam wystawy sztuki młodopolskiej. „Młoda Polska” była polskim ruchem artystycznym; kwitnął on w Polsce na przełomie XIX i XX wieku. To była sztuka „Art Nouveau” Polski: myślę, że jest bardzo romantyczna.  
Jednym z moich ulubionych artystów Młodej Polski jest Stanisław Wyspiański . Wyspiański to malarz, dramaturg, poeta, grafik, architekt oraz projektant mebli. Jego najsłynniejszym dziełem jest spektakl „Wesele”. Ponieważ jeszcze nie rozumiem słów „Wesela”,  moim ulubionym dziełem Wyspiańskiego jest na razie  ten obraz  „Planty z widokiem na Wawel”:

Wyspiański urodził się 15 stycznia 1869 roku w Krakowie przy ulicy Krupniczej 14. Jego rodzicami byli Franciszek, który był rzeźbiarzem i fotografem, oraz Maria z Rogowskich. Kiedy Wyspiański miał cztery lata, jego rodzice przeprowadzili się do Domu Długosza przy ulicy Kanoniczej 25. Mieszkanie miało wspaniały widok na Wawel, i wiele lat później Wyspiański napisał ten werset:
U stóp Wawelu miał ojciec pracownię
wielką izbę biała wysklepioną
żyjącą figur zmarłych wielkim tłumem
tam chłopiec mały chodziłem, co czułem,
to później w kształty mej sztuki zakłułem.”
Niestety w 1876 roku umarła matka chłopca, i młody Stanisław wyjechał z tego mieszkania. Franciszek, jego ojciec, nadużywał alkoholu, a więc opiekę nad chłopcem przejęli wujostwo Stankiewiczowie. Stankiewiczowie byli ludźmi wysokiej kultury, i w ich domu Wyspiański poznał słynnego polskiego malarza Jana Matejkę oraz innych ważnych polskich intelektualistów i artystów.
W 1879 roku, kiedy miał 10 lat, chłopiec rozpoczął naukę w słynnym Gimnazjum św. Anny w Krakowie. Ta szkoła była jedynym gimnazjum w mieście, gdzie wykłady odbywały się w języku polskim. (Musimy pamiętać, że Kraków i cała południowo zachodnia Polska w tym czasie należały do Austrii.) Wyspiański był bardzo dobrym studentem, miał rozległe zainteresowania artystyczne i patriotyczne: teatr, malarstwo, literatura piękna, historia, legendy polskie.
W 1887 roku, w wieku 18 lat, Wyspiański zapisał się na wydział filozoficzny Uniwersytetu Jagiellońskiego, i jednocześnie rozpoczął studia malarskie w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie, której dyrektorem był Jan Matejko. Utalentowany student pomagał sławnemu malarzowi w pracach przy renowacji koscióła Mariackiego.
W 1890 roku, kiedy miał 22 lata, Wyspiański wyjechał za granicę—przez Wiedeń, Wenecję, Weronę, Mediolan, Szwajcarię do Francji—a powrócił do kraju przez Niemcy i Pragę. Bardzo lubił gotyckie katedry, dramaty muzyczne Wagnera, opery Verdiego i Webera, a także dramaty Szekspira.
Trzy razy Wyspiański wyjeżdżał do Paryża i tam mieszkał: to miasto go zafascynowało. W Paryżu  uczył się w Acadamie Colarrosi, często chodził do teatru, wiele malował, oraz zaprzyjaźnił się Paulem Gauguinem. W tym czasie Wyspiański zaczął pisać własne dramaty: „Królowę Polskiej Korony” i wstępne redakcje „Legendy”, „Warszawianki”, „Daniela” i „Melegra”. Wrócił na stałe do Krakowa w sierpniu 1894 roku.
W Krakowie Wyspiański podjął pracę prze restaurowaniu kościoła
Franciszkanów. Zaprojektował i wykonał polichromię z młodopolskimi motywami kwiatowymi, oraz fantastyczne kompozycje w witrażach, na przykład „Stań się”, przedstawiający Boga Ojca. Podjął także pracę dla kościoła św. Krzyża oraz kościoła Dominikanów.
Jednocześnie rysował i malował autoportrety i potrety rodziny, przyjaciół oraz artystów. Według artykułu z Wikipedii, „W jego twórczości plastycznej dominowały ...obrazy wykonywane pastelami.” Dla przykładu, tu jest „Helenka”:
 Helenka była córką artysty.
18 września 1900 roku Wyspiański ożenił się z chłopką Teodorą Teofilą Pytkówną, która jeszcze przed ślubem została  matką jego dzieci. Żona i dzieci występują w wielu utworach Wyspiańskiego, na przykład „Dziewczynka z wazonem z kwiatami”  (1902), „Śpiący Staś” (12) (1904), „Portret artysty z żoną” (1904), „Macierzyństwo”  (1905).
Choć Wyspiański już był malarzem, który odniósł pewien sukces, jego spektakl „Wesele, który miał premierę teatralną 16 marca 1901 roku, zmienił jego reputację.  Według Arkadiusza Latuska, „Od tego momentu Wyspiański uważany był za wybitnego dramatopisarza i niezwykłego malarza, a niektórzy widzieli w nim wieszcza narodowego, ze wzglądu na narodowo-społeczną tematykę jego utworów.” (Arkandiusz Latusek, „Posłowie”, Wesele, Wydawnictwo Zielona Sowa, Kraków, 2007.)
Niestety Wyspiański ciężko zachorował, i kiedy miał tylko 38 lat, w listopadzie 1907 roku, zmarł. Pogrzeb w Krakowie stał się manifestacją narodowa. Wyspiański został polskim bohaterem artystycznym. Pochowano go na cmentarzu zasłużonych na Skałce.
----D. Cummings McLean, 30 X 2015, Edinburgh

***
Thanks especially to Hipsterka and Polish Pretend Son for their improvements to the style. Any remaining infelicities are, of course, entirely my own.


Wednesday, 21 October 2015

What I Did Today

Because obviously I am completely insane. 

Stanisław Wyspiański
Przez Dorothy McL 
21 X 2015


Moim ulubionym muzeum w Krakowie jest Kamienica Szołayskich (1). Mają zawsze wystawy sztuki młodopolskiej tam. „Młoda Polska” jest szkołą albo ruchem artystycznym polskim; kwitnął w Polsce przełomu XIX i XX wieków. To sztuka „Art Nouveau” Polski: bardzo romantyczna.

Jednym moich ulubionych artystów z  skoły Młoda Polska jest Stanisław Wyspiański (2). Wyspiański to malarz, dramaturg, poeta, grafik, architekt oraz projektant mebli. Jego najsłynnym dziełem jest spektakł „Wesele”, ale jeszcze nie rozumiem słów, a więc moim ulubionym utworem Wyspiańskiego jest ten obraz (3) „Planty z widokiem na Wawel.”

Wyspiański urodził się 15 stycznia 1869 roku w Krakowie, przy ulicy Krupniczej 14. Jego rodzicami byli Franciszek, który był rzeżbiarzą i fotografikiem, i Maria z Rogowskich. Kiedy Wyspiański miał cztery lata, Wyspiańscy  przeprowadzili się do Domu Długosza przy ulicy Kanoniczej 25.  Mieszkanie miało wspaniały widok z Wawelu, i wiele lat później Wyspiański napisał ten werset:

„U stóp Wawelu miał ojciec pracownię
wielką izbę biała wzsklepiona
żyjącą figur zmarłych wielkim tłumem
tam chłopiec mały chodziłem, co czułem,
to później w kształty mej sztuki zakłułem.”

Niestety w 1876 roku umarła matka chłopca, i młody Stanisław miał wyjechać tej sielanki. Franciszek, jego ojciec, był pijakiem, a więc opiękę nad nim przejęli wujostwo Stankiewiczowie. Ale Stankiewiczowie byli ludżmi wysokiej kultury, i w ich domu Wyspiański poznał słynnego polskiego malarza Jana Matejka (4) oraz innych ważnych polskich intelektualistów i artystów.

W 1879 roku, kiedy miał 10 lat, chłopiec rozpoczał naukę w słynnym Gimnazjum św. Anny w Krakowie. Ta szkoła była jedynym gimnazjum w miejsce gdzie wykłady odbywały się w języku polskim. (Musimy pamiętać, że Kraków i całe południu-zachód Polska w tym czasie zależał od Austrii.) Wyspiański był bardzo dobrym studentem, i miał wiele interesów artystycznych i patriotycznych: teatr, malarstwo, literatura piękna, historia, legendy polskie.


W 1887 roku, kiedy miał 18 lat, Wyspiański zapisał się na wydział filozoficzny Uniwersytetu Jagiellońskiego, i jednocześnie rozpoczał studia malarskie w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie, której Jan Matejko był dyrektorem w tym czasie. Utalentowany student pomagał Matejka w pracy w renowacjach koscióła Mariackiego (5)

And so on.  I'm not even being graded.  Don't steal this, small Polish schoolchildren! It probably has a hundred errors, and one of my two principal sources wasWikipedia.

***
Update: Polish readers will be relieved to discover that I sent my essay to my Polish friend "Hipsterka", and she has made many suggestions for improvements.  

Update 2: KONIEC!

Tuesday, 21 July 2015

Wracam do Polski

Będę w Polsce od 1 do 6 pazdzierniku. W 3 X, będę w Kielce na ślub. Ale zanim również po weselu, jeszcze nie wiem. Mam nadzieję, że mogę kolegi i koleżanki odwiedzić!

Sunday, 15 March 2015

Mary Wagner jest dzielną niewiastą

Niestety: nie każdy katolik w Kanadzie kibicuje Mary Wagner. Ostatnio kanadyjski dziennikarz skrytykował ją, i nawet zasugerował, że Mary działa by zdobyć poklask, sławę, by odczuć zadowolenie z siebie. Napisałam zatem odpowiedź do Catholic Register w Toronto po angielsku. Oto moje tłumaczenie:


Dwudziestego siódmego grudnia 1989 r. zostałam aresztowana przed kliniką aborcyjną w Toronto. Policjanci rzucili mnie na maskę samochodu i zamknęli w celi na posterunku na kilka godzin. Były tam ze mną około 74 osoby. CBC (główny kanadyjski publiczny nadawca radiowo-telewizyjny) podał, że 80.

To było 25 lat temu, więc prawdopodobnie nasi czytelnicy [w Toronto] nie pamiętają, że w latach 80. katolicy i ewangelicy organizowali demonstracje przeciwko aborcji przed szpitalami i klinikami aborcji w Toronto prawie w każdym tygodniu. W 1989 r. stworzono tylko jedną z tzw. „czasowych stref bez protestu”, a była ona umiejscowiona koło firmy aborcyjnej Henry Morgentalera na Harbord Street. Tam moja koleżanka, Adele, została kilkukrotnie aresztowana, gdy modliła się cicho na zewnątrz albo prosiła kobiety idące do kliniki by przemyślały swoją decyzję. Spędzała w więzieniu całe miesiące. Myślę, że miała wtedy osiemnaście lat.

Byłam członkiem przynajmniej czterech podobnych klubów studenckich pro-life: „Abbey Alive”, który wspierał dom dla kobiet w ciąży, organizując kiermasze dobroczynne; „Metropolitan Toronto Students for Life”, który organizował demonstracje i rozdawał ulotki informacyjne; „Ontario Students for Life”, który organizował konferencje; oraz TRUTH (Prawda), „Teens Rescuing Unborn Tiny Humans” („Nastolatki ratujące malutkich nienarodzonych”). TRUTH składał się z uczniów, którzy wchodzili do klinik i zakuwali się w łańcuchy w środku oraz innych, którzy stali na zewnątrz i śpiewali podczas gdy policja ciągnęła ich przyjaciół po schodach.

Może to was [w Toronto] szokuje, i jeśli tak, nie jestem zaskoczona. Jestem osobą urodzoną i wychowaną w Toronto i ideały mojego miasta ciągle brzmią w moich uszach: „Pilnuj swoich spraw!”, „Nie podnoś głosu!”, „Nie przeszkadzaj nieznajomym!”, „Jeśli nie możesz powiedzieć niczego miłego, nie mów nic!”. W Rzymie nieznajomi wesoło tłoczą się w autobusie albo w metrze. W Toronto, zadziwiająco udaje nam się utrzymywać przynajmniej centymetrowy dystans nawet w godzinie szczytu. Uwielbiamy prywatność. I dlatego w Toronto nawet trzymanie transparentu z napisem „Aborcja zatrzymuje bijące serce” jest policzkiem dla tysięcy ludzi. Myślą, że to naruszenie ich prywatności. 
 
Dla tych, którzy występują przeciwko tym regułom, konsekwencje są bolesne. Przekonałam się o tym kiedy byłam nastolatką, stojącą na wietrze, mrozie, czy w palącym słońcu z transparentem dotyczącym prawa do życia. Nie było trudno zostać aresztowaną. Było to bardzo proste i napisałam o tym szczegółowo niedługo potem:

Byłam przy samych łańcuchach i przyglądałam się jak dzieci, kapłani oraz starsze kobiety byli niesieni jak worki ziemniaków, a aktywiści aborcyjni szydzili: „Patrzcie na tych męczenników!” i śpiewali obsceniczne piosenki. Dałam mój śpiewnik jednemu z mężczyzn... „Tutaj zaczynam moje życie przestępcy,” zażartowałam i podeszłam, by usiąść przed schodami. Spotkałam tam Ojca Toma —podaliśmy sobie ręce — i starszą panią, która została pobita przez działaczy proaborcyjnych. Policja wyciągnęła mężczyznę z oddali. „Kto następny?” wesoło zapytał jeden z policjantów. „Mam nadzieję, że to nie będzie za bardzo bolało,” pomyślałam sobie. „To chyba ja,” powiedziałam i skrzyżowałam ręce na piersiach. Policjanci podnieśli mnie i zanieśli do samochodu.

Jako nastolatka byłam w siódmym niebie. Moje myśli obracały się wokół św. Pawła i radości z aresztowania z powodu mojej wiary. Wiedzieliśmy, że klinika nie mogła zabijać dzieciątek tego poranka: a może zwłoka skłoniła ich matki do zmiany zdania i ocaliła je od śmierci? Samochód policyjny i cela byli pełne nadziei, radości i niesamowitej miłości. 
 
Nigdy nie spotkałam Mary Wagner, kobiety która 23 grudnia 2014 r. została aresztowana pod zarzutem „utrudniania działalności gospodarczej” (to znaczy: weszła do kliniki aborcyjnej i poprosiła czekające kobiety, by nie pozwoliły biznesmence zabić ich dzieci). Ale sądzę, że Mary jest bardzo dzielną kobietą: nie dlatego że została aresztowana, nie dlatego że przebywa w więzieniu, nie dlatego że jest — dzięki Internetowi - pierwszym kanadyjskim działaczem pro-life słynnym w Polsce. Raczej dlatego, że wstawia się za nieznajomymi w ciąży.

Mogłam trzymać transparent i znosić obelgi, mogłam nawet siedzieć w miejscu, w którym policja zakazała siedzieć i trafić do celi, ale nigdy nie miałam ani odwagi, ani tak wielkiej, pełnej poświęcenia miłości, by zbliżyć się do kobiety idącej do kliniki aborcyjnej i powiedzieć: „Proszę, niech Pani zastanowi się jeszcze raz! Można znaleźć pomoc dla kobiet, które decydują się donosić ciążę.” To było za trudne. Słowa grzęzły w gardle. 
 
Złamanie nakazu „Pilnowania swoich spraw” może być trudniejsze niż naruszanie kodeksu karnego. Właśnie dlatego, że działała wbrew temu nakazowi — a do tego ma odwagę i miłość potrzebne do osobistej rozmowy z nieznajomymi w ciąży — wierzę, że Mary Wagner zasługuje na uznanie, które takim jak ona przyznaje się bardzo rzadko. 

ENGLISH HERE.